Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inglot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inglot. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 stycznia 2012

Co dostałam od Mikołaja:)

Święta już minęły jakiś czas temu, ale mimo to pokażę Wam co z kosmetycznych rzeczy dostałam od św. Mikołaja pod choinkę:)

W tym roku nie dostałam zbyt wielu kosmetyków, jednak wszystkie prezenty były totalnie trafione :)



Róż z Inglota nr 72

Chciałam go już od dawna, jest to chłodny i jasny odcień. Bardzo ładnie wygląda na policzkach i raczej nie da się z nim przesadzić. Jest to jeden z moich ulubionych róży, zaraz obok True Match nr 145 z L'oreala :)


Tusz do rzęs L'oreal Million Lashes Extra Black


Nie dziwie się fenomenowi tego tuszu do rzęs po wypróbowaniu go pierwszy raz. Moje rzęsy są dłuższe, podkręcone i grubsze. Zdecydowanie kupię go jeszcze wiele razy. Używam na co dzień i nie widzę jego wad :)

Woda toaletowa Celine Dion Signature


Cudny i bardzo kobiecy zapach. Nie jest cukierkowo słodki, moim zdaniem najlepiej określa go słowo elegancki. Dla mnie idealny na dzień. Moi rodzice zawsze trafią w mój perfumowy gust  :)

Oprócz tego otrzymałam też od mojego faceta i rodziny:

-2 pierwsze tomy "Pieśni Lodu i Ognia" i książkę "Tabletka z krzyżykiem"
-bransoletkę,
-naszyjnik,
-mięciutki szlafrok z H&M, bluzkę z Reserved(taka jak na zdjęciu tylko pomarańczowo-szara) i szary podkoszulek,




-specjalną profilowaną poduszkę do krzesła, żebym już nie narzekała na bolący kręgosłup jak pracuję w domu :)
-pieniądze i słodycze.

Generalnie prezenty w tym roku były totalnie udane i w moim guście:) Wszystkie bardzo mnie cieszą i spełniają moje aktualne zachcianki kosmetyczno-biżuteryjno-książkowo-ubraniowe :)

A co Wy otrzymałyście na święta?

niedziela, 4 grudnia 2011

Nowe nabytki z Inglota

Jakiś czas temu byłam na stoisku Inglota i zakupiłam sobie kilka nowych drobiazgów. Pierwszym z nich jest płyn do dezynfekcji pędzli w sprayu. Kosztował około 16 złotych, jego pojemność to 150 ml i ważny jest jest 12 miesięcy od daty otwarcia. Użyłam go już kilka razy i mogę powiedzieć, że jest niewydajny. Co więcej dozownik nie psika mgiełką, tylko strumieniem co mnie też przeszkadza. Plusem jest, że w miarę dobrze czyści pędzle. Po jego użyciu pędzle są odrobinę sztywne, ale wystarczy je potrzeć ręką, żeby znów były mięciutkie :) Generalnie specjalnie mnie nie zachwycił.


Drugim kosmetykiem jest granatowy cień do oczu o numerku 321, jego cena to 10 złotych. To matowy kolor, który bardzo przypadł mi do gustu. Świetnie się z nim pracuje i genialnie wygląda na oku. Pigmentacja naprawdę powala. Bardzo polecam ten cień wszystkim, którzy szukają głębokiego odcienia granatu. 



Ostatnim produktem jest kolejny cień do powiek, ale w większym pudełeczku. Jest to numer 390, to naturalny beż, który wyrównuje koloryt powieki. Kosztował około 20 złotych. Generalnie ładny, bazowy odcień. Jak większość cieni z firmy Inglot ma świetną pigmentację i trwałość. Akurat na tych produktach nigdy się nie zawodzę :) 



PS Przekroczyliście liczbę 50 obserwatorów co mnie bardzo cieszy! :) Planuję w najbliższym czasie z tej okazji zorganizować rozdanie. Mam pytanie: czy chciałybyście dostać oprócz nowych, także używane kosmetyki na zasadzie jednego swatcha(także praktycznie wcale)? 


 


niedziela, 2 października 2011

Ulubieńcy września!

Dziś chciałam Wam przedstawić moich wrześniowych ulubieńców.

1.Makijaż

Twarz
- puder rozświetlający Joko, J370, 30 zł,
-bronzer MAC, Matte Bronze, 95 zł,
-korektor Essence, 12 zł,
-puder L'oreal True Match, W3, 55 zł.

Oczy
-paletka cieni Sleek, Oh So Special, 28 zł,
-tusz do rzęs Maybelline Falsies, 30 zł,
-cienie do powiek MAC: Expensive Pink, Trax, 50 zł,
-cienie do powiek Inglot: 318 Matte(biel), 339 Matte(szarość), 353 Matte(beż), 10 zł.

Usta
-pomadka do ust w sztyfcie Tisane, 11 zł,
-szminka do ust Maybelline Watershine, odcień 50 Candy Pink, około 25 zł,
-błyszczyk do ust Revlon, Lustrous, Le Chic Peach, około 30 zł.

Paznokcie
-lakier MySecret z drobinkami, około 6 zł,
-odżywka Eveline SOS, 10 zł.


2. Pielęgnacja

-krem Clinique Dramatically different moisturizing lotion, około 20 zł na allegro za 30ml,
-żel szałwiowy do cery tłustej, Floslek, 10 zł,
-krem pod oczy z arniką, Floslek, 10 zł.


3. Akcesoria

-pędzel Hakuro do konturowania  H24, 26 zł,
-pędzel Hakuro do podkładu H50S, 26 zł,
-pędzel kulka Essence, 9 zł,
-pędzel do kosmetyków mineralnych, Sephora, nr 45, 65 zł,
-pędzel do cieni Ecotools, 15,99 zł.

czwartek, 22 września 2011

MAC, Inglot czy Kobo?

Dzisiaj chciałam zrobić zbiorczą notkę o cieniach i tym, które z nich lubię najbardziej. Posiadam w swojej palecie najwięcej cieni Inglota, kilka Maca i trzy Kobo.

Pojawiło się już wiele notek czy filmików na temat, które z nich są lepsze. Opinie były różne, jednak moim zdaniem cienie Inglota totalnie w niczym nie ustępują Macowi, do Kobo wciąż jeszcze nie jestem przekonana.
Uważam, że Inglot produkuje trwałe, łatwe do nałożenia i zblendowania cienie. Mac z kolei ma niezwykle ciekawe kolory, ale nie da się ukryć, że dostępność, cena oraz cięższe nakładanie są sporymi wadami. Kiedy nie miałam żadnego cienia Maca myślałam jakie super są, chociaż na co dzień używałam Inglota. Po kupieniu sobie Traxa i Club nie wiedziałam na czym polega ich fenomen. Trochę czasu minęło zanim nauczyłam się ich używać. Nie da się ukryć, że na powiekach różnica pomiędzy mieniącymi się kolorami Maca a odcieniami Inglota nie będzie zbyt wielka. Na moich tłustych powiekach na bazie Kobo zarówno Mac, jak i Inglot utrzymują się w nienaruszonym stanie 13 godzin, zatem tu nie widzę różnicy.

Cienie Kobo mam w ostrych kolorach, więc nie używam ich bardzo często. Nie mam żadnych matowych cieni na dzień, więc nie umiem się wypowiedzieć jak zachowują się przy codziennym używaniu.

Jeśli kogoś nie stać na Maca to nie ma co się przejmować, bo Inglot ma taką samą jakość, lepszą aplikację i 5 razy niższe ceny. A co więcej można go kupić w każdym większym centrum handlowym. Mac ma bardzo ciekawe kolory, jak mój śliczny Expensive Pink. Nie uważam jednak, że chciałabym kupować 30 cieni za taką sumę, warto zakupić pojedyncze kolory, jak na przykład Club. Nie zdecydowałabym się jednak na kupowanie dziennych cieni tylko i wyłącznie z Maca. Inglot za granicą jest równie drogi co Mac i uważany jest za tak samo dobry. Nie wiem czemu w Polsce ciągle się go uważa za niską półkę. Mam nadzieję, że w końcu się to zmieni :)

Pokazuję Wam moją paletkę z opisami cieni. Zaznaczyłam te, których używam codziennie :)





I rząd poz.: 453 Pearl, 318 Matte, 353 Matte, Next to Nothing, 393 Pearl, Ricepaper, 103 AMC Shine
II rząd: 112 AMC Shine, 59 Pearl, 53 AMC Shine, Tempting, 358 Matte, 378 Matte, Dark to Edge
III rząd: 144 Shine, Expensive Pink, Trax, 445 Pearl, 308 Matrix, Nocturnelle, 118 Shine
IV rząd: Kobo 213, Kobo 212, Vex, 339 Matte, 573 Wosk do brwi,
V rząd: Kobo 207, Sharp, 454 Pearl, Club, Color Appeal Trio 319 Golden Green, 317 Brun Mordore

poniedziałek, 19 września 2011

GlamBox- czy warto?

Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować GlamBox, czyli paletkę magnetyczną na cienie stworzoną przez Digitalgirl.Co mogę o niej powiedzieć?


Bardzo cieszyłam się, że trafi w moje łapki, gdyż zamówiłam ją w pierwszej turze ślicznych paletek. Nie zdążyłam na inne wzory, ale nie ma to dla mnie większego znaczenia.
W palecie bardzo podoba mi się jej rozmiar. Nie jest ani za duża ani za mała, mieści się tam cała moja kolekcja cieni :) W założeniu ma tam wejść 35 cieni okrągłych Inglot/Mac/Kobo.
Jest bardzo praktyczna, łatwo się jej używa, a magnes dobrze trzyma. Minusem jest jednak materiał, z którego jest wykonana paleta. Miałam szczęście i moja podczas transportu miała tylko jedno maleńkie wgniecenie. Jednak uważam, ze kupując tego typu paletkę nie powinna ona przychodzić do nas zniszczona. Nie tego oczekuję od jakiegokolwiek produktu zamawianego przez internet.



Generalnie polecam paletkę, słyszałam, że teraz pakowane są lepiej i nie niszczą się. Niestety, nie trzeba było długo czekać i pojawiły się podróbki GlamBoxa w internecie za tę samą cenę. Uważam, że to bardzo niefajne działanie. Zwłaszcza, że DigitalGirl zaproponowała naprawdę ciekawą oprawę graficzną.

piątek, 16 września 2011

Ricepaper i 393 Pearl :)

Witajcie:)

Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować dwa cienie: Ricepaper z MACa oraz 393 Pearl z Inglota. Oba mam już od dłuższego czasu w swojej paletce, ale dopiero niedawno je do siebie porównałam. Ku mojemu zdziwieniu są to odcienie dosyć do siebie zbliżone. Na oku nie widać praktycznie żadnej różnicy pomiędzy nimi. Pomyślałam, że chętnie podzielę się z Wami tą wiedzą :)
Może ktoś marzy o Ricepaper,a tak może wypróbować tańszy 393 z Inglota.Patrząc na cienie wydaje się, że są to dwa różne odcienie beżu, ale po nałożeniu na palec są praktycznie identyczne. Może Ricepaper jest minimalnie bardziej beżowy. Tego typu niuanse nie są w żaden sposób widoczne na powiece, a plusem Inglota jest to, że zdecydowanie łatwiej się go nakłada i jest 5 razy tańszy:)
Poniżej kilka zdjęć, abyście przekonały się same:)

Macie może swoje odpowiedniki Inglota z Maca?







sobota, 10 września 2011

Moje ulubione cienie na dzień

Na początku bardzo chciałam prosić Was o zagłosowanie na moją pracę(jeżeli się Wam podoba)w konkursie internetowym Sekretów Urody: LINK. Za wszystkie głosy z góry dziękuję :)


Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować cienie, których najczęściej używam na dzień. Moimi ulubionymi firmami są Inglot oraz MAC. Jak dla mnie ich produkty są porównywalnej trwałości oraz jakości. Mam około 30 wkładów z tych firm oraz Kobo. Najczęściej jednak używam poniższych cieni.

Jak dla mnie są to doskonałe odcienie do stworzenia makijażu dziennego lub wieczorowego. Kiedy nie mam czasu wystarczy zaledwie kilka chwil i już jestem w stanie wyczarować całkiem niezły make-up.
Generalnie polecam wszystkim właśnie te odcienie, gdyż używam ich praktycznie codziennie i stwierdzam, że są naprawdę godne uwagi. Na bazie z Kobo wytrzymują one ponad 12 godzin na moich tłustych powiekach!


Do codziennego makijażu stosuję cienie:

1.MAC:


-Ricepaper- świetlisty beż. Używam go do rozświetlenia łuku brwiowego, kącików oka oraz jako cień bazowy.
-Dark Edge- ciepły brąz z czwóreczki Tempting Quad. Podkreślam nim zewnętrzny kącik oka.

2. Inglot

-Pearl 453- biały, perłowy cień. Zazwyczaj stosuję go do rozświetlenia zewnętrznych kącików oka.
-Matte 378-ciemny, zimny brąz. Podkreślam nim kontur oka oraz zewnętrzny kącik.
-Matte 353-jasny, cielisty odcień. W każdym makijażu stosuję go jako cień bazowy.
-Matte 358-szaro-brązowy cień. Świetnie sprawdza się w załamaniu powieki.

Muszę dodać, że ostatnio pokochałam również z całego serca jasny róż Next to Nothing z MAC oraz dwa matowe cienie z Inglota: 318(biel) i 339(szarość).
Są to kosmetyki, którymi wykonuję mój codzienny makijaż już od dłuższego czasu:)

ROZDANIE

Zapraszam na rozdanie do Shevy z Tokyo. Można wygrać paletki Sleek i cienie z MAC :) Ja będę próbować :P Link