poniedziałek, 16 września 2013

Jesienne cele

Zainspirowana postem Pauli z bloga One Little Smile postanowiłam stworzyć swoją listę i przemyśleć jakie cele chciałabym odchodzić w przeciągu najbliższych trzech miesięcy :)

1. Zapiszę się na kurs językowy, żeby odświeżyć moją znajomość języka francuskiego.
2. Będę uprawiać sport 2-3 razy w tygodniu.
3. Nie dam się prokrastynacji i wszystkie swoje obowiązki będę wykonywać na bieżąco.
4. Nie będę się poddawać ani zniechęcać, nawet jeżeli ktoś będzie rzucał mi kłody pod nogi.
5. Zadbam o relacje międzyludzkie.
6. Poznam nowe osoby.
7. Poświęcę więcej czasu sobie i swoim przyjemnościom, takim jak czytanie książek, palenie zapachowych świec oraz wieczory SPA.
8. Będę inwestować w emocje i wydarzenia zamiast w rzeczy materialne.
9. Dalej skutecznie będę prowadzić kosmetyczny projekt denko.
10. Wrócę do dawno nieuprawianego sportu.

flickr.com/photos/bearseye

To już wszystkie moje cele na jesień. Myślę, że w grudniu zrobię podsumowanie rezultatów, żeby stwierdzić, które plany udało mi się zrealizować w największym stopniu :)
Chciałam jeszcze dodać, że bardzo lubię jesień i już nie mogę się doczekać aż w spokoju zacznę cieszyć się jej urokiem!

sobota, 14 września 2013

Walka o jakość życia bez rozpoczynania wszystkiego na nowo

Dużo mówi się teraz o samorozwoju. Najlepiej być zawsze uśmiechniętym, zapracowanym, z poukładanym życiem emocjonalnym. Tylko teraz powiedzmy sobie szczerze: ile osób naprawdę takich jest? Zapewne niewiele. Oczywiście, nie znaczy to, że nie należy dążyć do rozwoju. Zawsze trzeba, ale nie dajmy złapać się w kolejny schemat, który jest teraz tak bardzo promowany. Zdaję sobie sprawę, że nie do każdego docierają autorytety albo motywacyjne przemowy innych osób. W tym momencie nie mówię, że są one złe, niepotrzebne czy nieskuteczne, jednak warto mieć świadomość tego, że istnieje grono ludzi, którzy nie są przekonani do motywacyjnych guru albo gruntownych zmian w swoim życiu.

Co w takiej sytuacji zrobić? Czy zrezygnować z podnoszenia jakości swojego życia. Absolutnie nie! Polecam jednak, aby robić to wedle własnego rytmu i potrzeb.

Dzisiaj chciałam pokazać parę oczywistych drobiazgów, które zazwyczaj pomijamy lub nie zwracamy na nie uwagi w codziennym życiu, a potrafią one znacznie je zmienić.

www.flickr.com/photos/egguillermo/
1. Sen

Sen to zdrowie. Ale czy tylko i wyłącznie? Bardziej chodzi mi o fakt, że człowiek, który regularnie się wysypia i dba o kulturę swojego snu żyje lepiej. Warto pokusić się o wypracowanie regularnych pór kładzenia się spać oraz wstawania, a także zadbać o samo miejsce, w którym usypiamy. Wyciszmy się przed snem, załóżmy ładną piżamę, poczytajmy dobrą książkę, przewietrzmy pokój czy zapalmy relaksującą świeczkę i nie traktujmy tego jako coś odświętnego. Niech ten rytuał już na zawsze zagości w naszym wieczornym rozkładzie. Róbmy to, co pomaga nam się zrelaksować i wyciszyć. Kilka chwil poświęconych na takie przygotowania pozwoli nam wypracować swoją rutynę zasypiania oraz odpoczynku.

2. Sport

Tak, teraz każdy uprawia sport. Nie wiem czy tylko ja mam przesyt tego typu informacji na Facebooku, blogach oraz stronach internetowych. Nie chodzi tutaj o lifestyle ani modę, uprawiajmy sport tak często jak możemy i chcemy. Wybierzmy to co lubimy i cieszmy się tym, równocześnie nie oglądając się na facebookową modę na chwalenie się wynikami lub co gorsza porównywanie z innymi. Ćwiczmy dla siebie we własnym tempie, a z pewnością pokochamy sport!

3. Bycie miłym

Kolejny wyświechtany frazes. Ale czy na pewno? Czasem uśmiechnijmy się do pani w sklepie, przepuśćmy kogoś na pasach jadąc autem albo przeprowadźmy miłą konwersację z panem listonoszem. Takie drobiazgi potrafią poprawić humor i pozytywnie nastawić do dalszej części dnia.

4. Dobre jedzenie

Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że smakołyki wpływają zbawiennie na nasz nastrój. Nie chodzi mi w tym punkcie o słodycze czy inne grzeszki żywieniowe, ale o celebrowanie posiłków. Przykładanie uwagi to tworzenia sobie zróżnicowanego i smacznego menu, które w znacznej mierze umili nam dzień, a także przyniesie wiele doznań smakowych!

5. Otaczanie się ludźmi, którym na Tobie zależy

Żadnych toksycznych osób i dziwnych układów. Inwestujmy tylko w te relacje, które wpływają na nas pozytywnie. Od wampirów energetycznych trzeba się odcinać, tak samo jak od osób, które wiecznie narzekają czy próbują nas zdołować. Sami musimy wyselekcjonować swoje znajomości i znaleźć wśród nich dające najwięcej satysfakcji. Pozbywając się ze swojego otoczenia negatywnych osób odetchniemy z ulgą i pozytywniej będziemy patrzeć na swoje życie!

To bardzo proste sposoby, które pozwolą nam na życie w lepszy sposób. Jeżeli ktoś czuje się przytłoczony ogromem motywacyjnych pogadanek oraz aktualnie obowiązujących trendów w dziedzinie samorozwoju, to może warto spojrzeć na problem od innej strony. A swoje życie zacząć ulepszać małymi krokami, które z czasem pozwolą na większe zmiany w życiu :)

Na samym końcu dodam jeszcze, że nie zawsze musimy być szczęśliwi, czasem możemy być źli, smutni, przygnębieni, ale pamiętajmy, żeby szukać pozytywów w codziennych sytuacjach, bo one dodają siły do walki z szarą codziennością.

piątek, 30 sierpnia 2013

10 inspirujących piosenek na koniec lata

Taki wpis chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Dziś zapraszam Was do zapoznania się z kilkoma moimi ulubionymi piosenkami, których słucham ostatnio. Piszcie czego wy aktualnie słuchacie :) Nastawiam się już na odrobinę jesienne i melancholijne klimaty, ale chętnie zapoznam się z różnymi propozycjami.


1. Radioactive- Imagine Dragons
Ta piosenka jest ze mną od listopada 2012 roku i nadal jest moją ulubioną. Polecam każdemu, kawałek dobrej i motywującej muzyki.



2. John Newman- Love me again
Pełna energii i uroku piosenka, która wciągnęła mnie od pierwszych brzmień. Plus za zaskakujące zakończenie teledysku, jego klimat i taniec.



3. Delilah- Strong for me
Co tu dużo mówić, takie coś mi w duszy gra. Brawa dla autora tego nieoficjalnego filmiku za idealne dopasowanie go do piosenki :)



4. Bastille feat Ella- No Angels
Jedna z piosenek Bastille z serii coverów. Ta przypadła mi do gustu ze względu na muzykę, tekst jest błahy, ale sam kawałek świetny. No i oczywiście wstawka z "Psychozy" na samym początku również przyczynia się do mojej całościowej oceny :)



5. Agnes Obel- The Curse
Nowość, ale za to jaka klimatyczna, jesienna i melancholijna. Jestem totalnie zakochana w tej piosence :)



6. Kings of Leon- Back Down South
Ta piosenka kojarzy mi się z zachodem słońca i końcem lata. Idealna na tę porę!



7. Mumford and Sons- Hopeless Wanderer
Nie mogło zabraknąć tego zespołu na liście moich ulubieńców. Co tu dużo mówić, jak większość ich piosenek- kawał dobrej muzyki!



8. Mela Koteluk- Dlaczego drzewa nie mówią nic
Pierwsza piosenka boskiej Meli, którą miałam przyjemność słuchać. Ostatnio byłam na jej koncercie i na żywo jest jeszcze lepsza! Generalnie polecam wszystkie utwory tej artystki za muzykę oraz przesłanie:)



9. Dawid Podsiadło- And I
Piosenka z debiutanckiej płyty. Długo nie rozumiałam zachwytów nad jego śpiewaniem dopóki nie przesłuchałam kilku kawałków z tego krążka. Uwielbiam i polecam :)



10. Kari - Eyes Like Fire
Odkrycie sprzed kilku dni. Na pewno z chęcią będę słuchać innych jej piosenek :)


czwartek, 22 sierpnia 2013

Niezależność- pusty frazes?

Mam nadzieję, że podoba wam się nowy adres bloga i szata graficzna, która de facto nadal jest na etapie zmian. Teraz to czas przejściowy :) To tyle ze słów wstępu. Jako że tematyka bloga została zmieniona mam dziś kilka przemyśleń, którymi chcę się z wami podzielić.

Niezależność dla mnie

Nie da się ukryć, że coraz częściej słyszy się o wolności i niezależności. To stało się po prostu modne. Tak, każdy dąży do bycia wolnym i niezależnym, ale w moim otoczeniu najczęściej kończy się to tylko i wyłącznie na mówieniu o tym jakim się jest. Kiedy na pierwszym roku studiów na jednym z bardziej uznanych i jakby nie było ciężkich kierunków zaczęłam pracować nie w zawodzie. Zaczęłam pisać i szlifować swój warsztat pisarski, dzięki czemu koniec końców już od kilku lat zarabiam właśnie w ten sposób. 

Nie zapomnę jak wiele osób śmiało się ze mnie albo mówiło, że zajmuję się czymś tak błahym w porównaniu do kierunku, na którym byłam. Tylko, że dla mnie liczyła się wolność w spełnianiu marzeń i zupełna niezależność finansowa, co też udało mi się osiągnąć. Cała banda szyderców co jakiś czas kiwała smutno głowami ze złośliwym uśmieszkiem na ustach, ale to ja mogłam sobie pozwolić na co chciałam bez proszenia kogokolwiek o cokolwiek. Wakacje, sukienka, szminka za 100 zł- to była moja sprawa w jaki sposób i na co wydawałam swoje pieniądze. Wtedy też poczułam, że niezależność jest tym na co długo czekałam. Pierwsze podrygi w tej kwestii wymagały ode mnie samozaparcia, ale od wielu lat pracuję nad tym, aby polegać na sobie i owocach swojej pracy.

www.flickr.com/photos/akujur5/

Teraz często słyszę o tym jak po studiach ciężko jest znaleźć pracę i widzę ile osób nadal żyje na garnuszku rodziców. Mało kto próbuje to zmienić. Często pytam ich czy nie chcieliby sami decydować o sobie i nie musieć się na nikogo oglądać. Wbrew pozorom ludziom wygodnie jest być zależnym, odpada wtedy część problemów związana z podejmowaniem trudnych decyzji, a często także kwestie chwilowych zawahań  finansowych.

Mój dobry znajomy kiedyś podczas egzystencjalnej rozmowy o życiu i śmierci powiedział, że niezależność kosztuje brak stabilności. I zdecydowanie się z tym zgadzam. Niemniej jednak jest to cena, którą chcę płacić za wolność wyboru i możliwość swobodnego decydowania o swoim losie.

Nie od razu Rzym zbudowano...

Trzeba sobie też zadać pytanie czy proces dochodzenia do niezależności kiedykolwiek się kończy? Dla mnie to ciągła praca nad własną niezależnością i potrzebami, ponieważ warunki zmieniają się wraz z kolejnymi latami, a także nasza sytuacja życiowa ulega zmianie.

Dopiero budując swoją niezależność od podstaw, licząc się z własnymi potrzebami i dążąc do wolności możemy budować współzależność oraz relacje z innymi ludźmi. Szanując siebie i swoje oczekiwania, nauczymy się też szanować innych, a także ich poglądy. Dla mnie to jeden z istotniejszych aspektów mojego życia i samorozwoju, dlatego dużą uwagę przykładam do budowania własnej niezależności, a równocześnie różnego rodzaju relacji międzyludzkich. Psychiczne uzależnienia czy zbyt silna zależność od drugiej osoby brzmią dla mnie złowieszczo, więc unikam ich jak mogę. Na szczęście widzę już coraz więcej osób, które zaczynają sobie cenić taką ścieżkę życiową i uczą się polegać na sobie bez opierania się ciągle na innych osobach.

A wy co sądzicie na ten temat? Sami jesteście niezależni? 
Przyznam szczerze, że wasze odpowiedzi mnie nurtują, ponieważ to zagadnienie jest mi szczególnie bliskie :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

A jednak.... Jak córka marnotrawna :)

Postanowiłam wrócić do mojego biednego i opuszczonego bloga. Tym razem jednak postanowiłam zmienić jego tematykę, bo nie mam motywacji do pisania w kółko o kosmetykach. Myślę, że pojawią się tutaj notki z życia codziennego, moich przemyśleń, trochę mody i kosmetyków, motywacji, designu czy zarządzania czasem. Ot, taki kolejny lifestylowy blog :)

Mam nadzieję, że konwencja przypadnie wam do gustu :)

Tymczasem serdecznie zapraszam innych blogerów na BAM Bloggers and Authors Meet up pod koniec września w Krakowie, który organizowany jest przez Edytę z wszystkim dobrze znanego bloga- Life Skills Academy! Myślę, że będzie inspirująco!


piątek, 25 maja 2012

Moja ulubiona letnia szminka

Dziś chciałam Wam przedstawić moje niedawne odkrycie- pomadkę do ust Maybelline o numerze 430 Sweet Nectarine.


Jest to odcień ciemnej brzoskwini z maleńkimi drobinkami i połyskiem. Nadaje ustom delikatny kolor, który jest półtransparentny, utrzymuje się bardzo przeciętnie, ma bardzo ładny, trochę waniliowy zapach. Odcień pomadki doskonale ożywia karnację i sprawia, że jest ona bardzo rozpromieniona. Uwielbiam ten efekt i odkąd tylko zakupiłam tę szminkę nie mogę się z nią rozstać :)


Myślę, że będzie idealnie współgrać z trochę opaloną cerą. Nie podkreśla żółtości zębów, jest lśniąca, ale nie daje efektu mokrych ust. Myślę, że jest to całkiem niezła propozycja na letnie wyjścia.


Jakie są Wasze ulubione letnie pomadki?

środa, 23 maja 2012

Fajna oferta :)

Dziś byłam w kiosku i patrzcie co upolowałam :) Czerwcową gazetę Uroda z dodatkiem- mleczkiem do ciała z Bielendy za 5,50! Może komuś przyda się ta informacja :)


sobota, 19 maja 2012

Kosmetyki z Azji

Wczoraj przyszła do mnie paczka azjatyckich kosmetyków! Zaczęłam korzystać z eBay.pl i oczywiście poszalałam:) Zamówiłam sobie maseczkę Tomatox Tony Moly, BB Cream Peach Sake Pore Skin Food oraz filtr do twarzy The Face Shop, przesyłka była darmowa. W sumie po około 10 dniach paczka już była u mnie, zatem czas przesyłki też mi odpowiada:)

Zabieram się za testy, recenzje niebawem :)




Popatrzcie jaką uroczą karteczkę(ręcznie wypisaną!) dostałam od koreańskiego sprzedawcy :) Bardzo miły gest!

wtorek, 14 lutego 2012

Kissbox!

To mój pierwszy Kissbox, więc byłam bardzo podekscytowana! Dosłownie przed dziesięcioma minutami zapukał do mnie kurier i przyniósł pudełko!







Bardzo podobają mi się produkty, które otrzymałam, zwłaszcza krem z kwasami z BANDI. Zawsze chciałam spróbować kosmetyk tej firmy, więc będę miała do tego okazję.
Kremik do rąk i stóp Hudosit z pewnością świetnie sprawdzi się do torebki.
Jestem pozytywnie zaskoczona próbką szamponu, odżywki i serum Johna Frieda, ponieważ są dopasowane do mojego typu włosów.
Olejek Amargan również będzie testowany z przyjemnością :) Cieszyłam się na kolorówkę IsaDory, ALE okazuje się, że tusz ma końcowe 3 miesiące ważności, a błyszczyk jest sporo przeterminowany :/

Nie będę rozstrzygać kto jest winny, ale wydaje mi się, że Kissbox ma ciężkie początki. Pominę fakt zamieszania z zamawianiem, który moim zdaniem był efektem niedopatrzenia, ale daty ważności kosmetyków to dla mnie podstawowa kwestia. Błyszczyk został wyprodukowany 6 lat temu, a tusz 3 lata temu. Sama bym takich produktów sobie nie kupiła, nawet w niskiej cenie, więc tym bardziej przykro, że się tak stało.
Liczę na jakąś odezwę ze strony Kissboxa lub oficjalny komunikat w tej sprawie, ponieważ sprawa jest nieprzyjemna.

A co Wy sądzicie o całej tej sprawie? Zniechęca Was to do zamawiania Kissboxa? Mnie szczerze mówiąc odrobinę tak, ponieważ świeżość kosmetyków to podstawowa kwestia moim zdaniem!

poniedziałek, 13 lutego 2012

Wyjaśnienia

Witajcie!

Nie było mnie ponad miesiąc na blogu, choć na bieżąco podczytywałam Wasze dzienniki internetowe.
W tej notce chciałam wyjaśnić co było powodem mojej nieobecności.

1. Sesja- chyba każdy student rozumie ten ból. Studiuję ciężki kierunek i sesja w tym semestrze też była ciężka, ale już praktycznie cała jest za mną :)
2. Spore kłopoty osobiste- tutaj nie chcę się rozpisywać, ale dodam tylko tyle, że warto doceniać osoby, które mamy w pobliżu, bo z czasem może ich zabraknąć. Naprawdę okazujmy miłość najbliższym każdego dnia!

Niebawem pojawi się nowa notka kosmetyczna, postaram się dodawać je jak dawniej, ale dużo jeszcze zmian przede mną w życiu, więc nie obiecuję na pewno :(

W najbliższym czasie powinnam dodać post o Kissboxie, gdyż udało mi się go zamówić, a ma do mnie dotrzeć już jutro :)

piątek, 6 stycznia 2012

Co dostałam od Mikołaja:)

Święta już minęły jakiś czas temu, ale mimo to pokażę Wam co z kosmetycznych rzeczy dostałam od św. Mikołaja pod choinkę:)

W tym roku nie dostałam zbyt wielu kosmetyków, jednak wszystkie prezenty były totalnie trafione :)



Róż z Inglota nr 72

Chciałam go już od dawna, jest to chłodny i jasny odcień. Bardzo ładnie wygląda na policzkach i raczej nie da się z nim przesadzić. Jest to jeden z moich ulubionych róży, zaraz obok True Match nr 145 z L'oreala :)


Tusz do rzęs L'oreal Million Lashes Extra Black


Nie dziwie się fenomenowi tego tuszu do rzęs po wypróbowaniu go pierwszy raz. Moje rzęsy są dłuższe, podkręcone i grubsze. Zdecydowanie kupię go jeszcze wiele razy. Używam na co dzień i nie widzę jego wad :)

Woda toaletowa Celine Dion Signature


Cudny i bardzo kobiecy zapach. Nie jest cukierkowo słodki, moim zdaniem najlepiej określa go słowo elegancki. Dla mnie idealny na dzień. Moi rodzice zawsze trafią w mój perfumowy gust  :)

Oprócz tego otrzymałam też od mojego faceta i rodziny:

-2 pierwsze tomy "Pieśni Lodu i Ognia" i książkę "Tabletka z krzyżykiem"
-bransoletkę,
-naszyjnik,
-mięciutki szlafrok z H&M, bluzkę z Reserved(taka jak na zdjęciu tylko pomarańczowo-szara) i szary podkoszulek,




-specjalną profilowaną poduszkę do krzesła, żebym już nie narzekała na bolący kręgosłup jak pracuję w domu :)
-pieniądze i słodycze.

Generalnie prezenty w tym roku były totalnie udane i w moim guście:) Wszystkie bardzo mnie cieszą i spełniają moje aktualne zachcianki kosmetyczno-biżuteryjno-książkowo-ubraniowe :)

A co Wy otrzymałyście na święta?

czwartek, 29 grudnia 2011

Moje postanowienia noworoczne :)

Witam!
Zastanawiacie się czasem nad tym w jaki sposób pragniecie nad sobą popracować w przyszłym roku? Przede mną wiele zmian, w tym mieszkaniowych i życiowych, więc staram się wprowadzić w życie dodatkowo kilka postanowień.

Kosmetyczne:
-nie kupuję już kolorówki!
-projekt denko przez cały rok :)
-sprzedaję lub wymieniam nieużywane i świeże kosmetyki,
-udam się na kurs wizażu i charakteryzacji :)

Ogólne:
-staram się bardziej doceniać siebie,
-szukam radości i szczęścia w drobiazgach,
-będę regularnie uprawiać sport,
-będę zażywać suplementy diety,
-zacznę bardziej oszczędzać, czyli nie wydawać tyle na kosmetyki :)
-zacznę dbać o zdrowie,
-będę się wysypiać,
-przestanę być takim pracoholikiem i znajdę więcej czasu dla siebie oraz najbliższych!

A jakie są Wasze postanowienia na rok 2012?



środa, 28 grudnia 2011

Preen Palette Urban Decay

Mój pierwszy kontakt z jakże osławioną firmą Urban Decay rozpoczął się od zakupu Preen Palette. Jest ona ponad połowę tańsza od Naked, więc wolałam najpierw zaznajomić się z tańszymi produktami UD zanim skuszę się na droższe.

Preen Palette kupiłam za około 80 złotych z wysyłką na allegro. W zestawie otrzymujemy paletkę 6 cieni, małą kredkę Zero w kolorze czarnym oraz miniaturkę słynnej bazy( 3,75ml).

Moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Podoba mi się design paletki, trochę folklorystyczny, ale  atrakcyjny dla oka. Poza tym cieszyły mnie dodatki w postaci bazy i kredki, ponieważ zawsze miałam ochotę ich spróbować.


Cienie:

Snatch- bardzo ładny jasny odcień. Nie jest moim ulubieńcem ze względu na duże drobiny brokatu :(
Mildew- piękna zieleń, którą pokochałam od pierwszego momentu :)
Flash- dosyć jasny fiolet.
Painkiller- również jasny błękit.
Smog- mój zdecydowany ulubieniec, często łączę go z cieniem Toast i to wystarcza na cały makijaż oka.
Toast- cudny kolorek, często go stosuję.

Generalnie jestem zachwycona jakością oraz trwałością cieni. Dla mnie pobiły MACa na głowę i szybko zdecydowałam się na kupno Naked. Są one perłowe w głównej mierze. Brakuje mi trochę matów, ale to mam z Inglota, więc jakoś przeżyję :)
Zdecydowanie polecam wszystkim Preen Palette, jeżeli chcecie wypróbować cienie UD, a nie chcecie wydawać dramatycznych sum na słynną Naked.
Ja na Preen Palette się nie zawiodłam :)



sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt!



Kochane Dziewczyny!
Dzisiaj chciałam Wam życzyć wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących Świat Bożego Narodzenia.
Przede wszystkim zdrowia, miłości oraz spełniania swoich marzeń w nadchodzącym roku!
Jeszcze raz wesołych, ciepłych i rodzinnych Świąt!!





niedziela, 11 grudnia 2011

Mój sposób na OCM

Zapewne wiele z Was słyszało o metodzie oczyszczania twarzy olejami, zwaną też w skrócie OCM. Dziewczyny na Youtube i blogach wychwalały ją pod niebiosa. Ja byłam do niej bardzo sceptycznie nastawiona, nie tyle ze względu na to, że mam tłustą skórę, lecz z powodu braku miłości do olejów wszelkiej maści. Ich tłusta konsystencja nie przemawia do mnie. Pewnego razu kiedy żel Normaderm przesuszył mi skórę twarzy stwierdziłam, że nic nie stracę jeżeli spróbuję OCM.


Wczoraj skończyłam 100 ml mieszanki olejów, więc mogę podsumować jak to wygląda po miesiącu użytkowania. Po pierwsze nie wiedziałam, że sprawi mi to tak ogromną przyjemność. Bardzo polubiłam moment nakładania olejku i automasażu twarzy. 
Do zmywania mieszanki nie używam ściereczki muślinowej ani ręczniczka. Sprawiało mi to zbyt dużo zachodu, a ja cierpię na notoryczny brak czasu, więc wybrałam szybsze rozwiązanie. Jest nim gąbeczka, którą można dostać w każdej drogerii, w Rossmannie kosztuje trochę ponad 3 zł. Łatwo ją umyć i bardzo dobrze zmywa olej z twarzy.



Demakijaż za pomocą mieszanki olejowej sprawił, że moja skóra jest rozświetlona, bardziej zdrowa, a co więcej nie pojawia się na niej tyle wyprysków co zwykle. Jestem zachwycona OCM i na pewno będę kontynuować tę metodę :) Przede mną jeszcze wiele kombinacji olejów, na chwilę obecną moja mieszanka to olej rycynowy, olej z wiesiołka, oliwka, olej z rybek do twarzy, które można kupić w Rossmannie. Taki skład nie przesusza mi cery, a co więcej świetnie zmywa nawet tusz czy podkład.

Polecam spróbować jak OCM działa na własnej skórze :) Próbowałyście tej metody? Jak wyglądają wasze mieszanki?

niedziela, 4 grudnia 2011

Nowe nabytki z Inglota

Jakiś czas temu byłam na stoisku Inglota i zakupiłam sobie kilka nowych drobiazgów. Pierwszym z nich jest płyn do dezynfekcji pędzli w sprayu. Kosztował około 16 złotych, jego pojemność to 150 ml i ważny jest jest 12 miesięcy od daty otwarcia. Użyłam go już kilka razy i mogę powiedzieć, że jest niewydajny. Co więcej dozownik nie psika mgiełką, tylko strumieniem co mnie też przeszkadza. Plusem jest, że w miarę dobrze czyści pędzle. Po jego użyciu pędzle są odrobinę sztywne, ale wystarczy je potrzeć ręką, żeby znów były mięciutkie :) Generalnie specjalnie mnie nie zachwycił.


Drugim kosmetykiem jest granatowy cień do oczu o numerku 321, jego cena to 10 złotych. To matowy kolor, który bardzo przypadł mi do gustu. Świetnie się z nim pracuje i genialnie wygląda na oku. Pigmentacja naprawdę powala. Bardzo polecam ten cień wszystkim, którzy szukają głębokiego odcienia granatu. 



Ostatnim produktem jest kolejny cień do powiek, ale w większym pudełeczku. Jest to numer 390, to naturalny beż, który wyrównuje koloryt powieki. Kosztował około 20 złotych. Generalnie ładny, bazowy odcień. Jak większość cieni z firmy Inglot ma świetną pigmentację i trwałość. Akurat na tych produktach nigdy się nie zawodzę :) 



PS Przekroczyliście liczbę 50 obserwatorów co mnie bardzo cieszy! :) Planuję w najbliższym czasie z tej okazji zorganizować rozdanie. Mam pytanie: czy chciałybyście dostać oprócz nowych, także używane kosmetyki na zasadzie jednego swatcha(także praktycznie wcale)? 


 


wtorek, 29 listopada 2011

Szybkie zakupy

Moje życie ostatnio obfituje w negatywne sytuacje, więc humor poprawiam sobie zakupami :)
Dziś było tak samo :)


Natrafiłam akurat w Naturze na limitowanki Catrice i Essence. Z wampirzej serii spodobały mi się perfumy i lipstain w odcieniu 02 True Love. Natomiast z Catrice wybrałam tylko lakier do paznokci w kolorze Sydney. Jest to brudny fioletowo- szary, w którym się z miejsca zakochałam :) Reszta produktów z limitowanek jakoś nie przypadła mi zbytnio do gustu.

Potem udałam się do H&M, gdzie zakupiłam sobie kocią czapkę za 29 zł i komin za 39 zł. Generalnie humor chwilowo poprawiony, mam nadzieję, że negatywny okres szybko się skończy. Może to ta jesień? :(

niedziela, 27 listopada 2011

TAG: Subiektywny Ranking Przystojniaków

Bardzo spodobał mi się ten TAG :) Zazwyczaj nie lubię tego typu zabaw, ale ta przypadła mi do gustu. Zaczynajmy:) (kolejność przypadkowa)

1. Brad Pitt
Jestem zakochana w jego młodszej wersji. Uwielbiam jego niewymuszoną męskość, dystans, generalnie bardzo mi się podoba. Moje serce podbił pierwszy raz w filmie "Joe Black".


2. Ryan Reynold
To typ zabawnego przystojniaka, z takim można zapewne konie kraść :)


3. Gerard Butler
Bardzo męski, szorstki i tajemniczy- generalnie moje uosobienie silnego faceta :)


4. Josh Duhamel
Bardzo spodobał mi się w Transformersach i od tego czasu jestem jego wielką fanką :)


5. Ian Somerhalder
Boskiego Damona nikomu nie trzeba przedstawiać. Urzekł mnie odkąd tylko go zobaczyłam pierwszy raz w Pamiętnikach Wampirów.

6. Harrison Ford
Podoba mi się jego młodsza wersja jako Han Solo w Gwiezdnych Wojnach oraz Indiana Jones :)


7. Chad Murray
Bardzo mi się podoba, z namiętnością oglądałam go w każdym odcinku One Tree Hill. Poza tym mój facet jest do niego podobny, więc tym bardzie ten aktor u mnie znajduje się wysoko w rankingu :)

sobota, 26 listopada 2011

Moja kolekcja cieni w kremie

Ostatnimi czasy strasznie polubiłam cienie w kremie, jeszcze w liceum również stosowałam je namiętnie, ale potem jakoś mi przeszło. Miłość powróciła wraz z produktami Essence z limitowanej edycji Ballerina Backstage oraz cieni 01 dance the swan lake i 02 pas de copper.

Pierwszy z nich to bardzo ładna bazowa biel. Świetnie sprawdza się także pod łuk brwiowy oraz w wewnętrzny kącik oka. Drugi to złoto- brązowy odcień, który idealnie pasuje do moich zielonych oczu. Często służył mi w szybkich makijażach podczas wakacji :)
Generalnie jestem zadowolona z produktów z Essence, ponieważ na bazie utrzymują się te 8 godzin. Bez bazy po 4 godzinach niestety się rolują, ich pigmentacja jest bardzo dobra.



Kolejnym krokiem był zakup paint potów z Maca: Bare Study, Coral Crepe, Moss Scape.
One zupełnie podbiły moje serce, a zwłaszcza odcień Bare Study. Na co dzień chętnie go łączę z Coral Crepe i eyelinerem. Szybki makijaż z ich użyciem jest możliwy w każdej chwili :) Pod paint poty stosuję bazę, zatem utrzymują się calutki dzień.

Generalnie mogę wszystkim polecić cienie w kremie, gdyż jest to świetna alternatywa, zwłaszcza kiedy nie mamy ochoty i czasu na skomplikowany make-up :)




Jakie macie swoje ulubione cienie w kremie?


PS Wygrałam swoje pierwsze rozdanie i strasznie się cieszę :)

niedziela, 13 listopada 2011

Przesyłki :D

Byłam w domu na weekend i mogłam odebrać moje przesyłki:) Jestem totalnie zachwycona nimi i muszę się Wam pochwalić moimi zdobyczami. Większość z nich pochodzi z wymianek, zatem nic na nie nie wydałam, tylko paletki cieni są kupione na ebayu i allegro :)


1. Pomadka do ust Maybelline, nr 75- Raspberry Diamonds- piękny odcień na co dzień, połączenie błyszczyka ze szminką bardzo przypadło mi do gustu :)

2. Paletka cieni Wet'n wild- Comfort Zone- marzyła mi się od bardzo dawna i udało mi się ją zakupić za około 30 złotych z przesyłką w serwisie Ebay. Pierwsze testy wypadły pozytywnie i chyba trafi do moich ulubieńców. Zaskoczyła mnie dobra jakość cieni, planuję w przyszłości recenzję :)

3. Paint poty MAC: Coral Crepe oraz Bare Study- moja mania paintpotowa nadal trwa i poszukuję ideału, którym chyba stanie się Bare Study. Polecam :)

4. Próbki: podkład Lancome Maggie Matte, krem do mycia twarzy Shinseido, krem do twarzy Guerlain, serum na noc Estee Lauder oraz woda toaletowa Clarins- dostałam je jako dodatki do wymianki, z których jestem nieziemsko zadowolona, ponieważ zazwyczaj nie mam okazji testować kosmetyków z wysokiej półki.

5. Baza pod cienie w kredce, Gosh- chciałam ją mieć od dawna, bo wydaje mi się bardzo praktyczna. Wciąż czeka na testy.

6. Podkład Bourjois Healthy Mix nr 51- pierwsze testy wypadły bardzo pozytywnie i czuję, że to miłość od pierwszego wejrzenia :)

7. Mgiełka do twarzy Swedish SPA, Oriflame- bardzo przyjemny kosmetyk, który odświeża twarz w ciągu dnia.

8. Preen Palette, Urban Decay- chciałam zakupić sobie paletkę Naked, ale stwierdziłam, że bardzo dużo kosztuje i wolę przetestować najpierw tę firmę. Muszę Wam powiedzieć, że zarówno cienie, jak i baza są genialnej jakości. Stwierdzam, że pracuje się z nimi o niebo lepiej od Maca. To na pewno nie ostatni zakup z Urban Decay.