wtorek, 14 lutego 2012

Kissbox!

To mój pierwszy Kissbox, więc byłam bardzo podekscytowana! Dosłownie przed dziesięcioma minutami zapukał do mnie kurier i przyniósł pudełko!







Bardzo podobają mi się produkty, które otrzymałam, zwłaszcza krem z kwasami z BANDI. Zawsze chciałam spróbować kosmetyk tej firmy, więc będę miała do tego okazję.
Kremik do rąk i stóp Hudosit z pewnością świetnie sprawdzi się do torebki.
Jestem pozytywnie zaskoczona próbką szamponu, odżywki i serum Johna Frieda, ponieważ są dopasowane do mojego typu włosów.
Olejek Amargan również będzie testowany z przyjemnością :) Cieszyłam się na kolorówkę IsaDory, ALE okazuje się, że tusz ma końcowe 3 miesiące ważności, a błyszczyk jest sporo przeterminowany :/

Nie będę rozstrzygać kto jest winny, ale wydaje mi się, że Kissbox ma ciężkie początki. Pominę fakt zamieszania z zamawianiem, który moim zdaniem był efektem niedopatrzenia, ale daty ważności kosmetyków to dla mnie podstawowa kwestia. Błyszczyk został wyprodukowany 6 lat temu, a tusz 3 lata temu. Sama bym takich produktów sobie nie kupiła, nawet w niskiej cenie, więc tym bardziej przykro, że się tak stało.
Liczę na jakąś odezwę ze strony Kissboxa lub oficjalny komunikat w tej sprawie, ponieważ sprawa jest nieprzyjemna.

A co Wy sądzicie o całej tej sprawie? Zniechęca Was to do zamawiania Kissboxa? Mnie szczerze mówiąc odrobinę tak, ponieważ świeżość kosmetyków to podstawowa kwestia moim zdaniem!

poniedziałek, 13 lutego 2012

Wyjaśnienia

Witajcie!

Nie było mnie ponad miesiąc na blogu, choć na bieżąco podczytywałam Wasze dzienniki internetowe.
W tej notce chciałam wyjaśnić co było powodem mojej nieobecności.

1. Sesja- chyba każdy student rozumie ten ból. Studiuję ciężki kierunek i sesja w tym semestrze też była ciężka, ale już praktycznie cała jest za mną :)
2. Spore kłopoty osobiste- tutaj nie chcę się rozpisywać, ale dodam tylko tyle, że warto doceniać osoby, które mamy w pobliżu, bo z czasem może ich zabraknąć. Naprawdę okazujmy miłość najbliższym każdego dnia!

Niebawem pojawi się nowa notka kosmetyczna, postaram się dodawać je jak dawniej, ale dużo jeszcze zmian przede mną w życiu, więc nie obiecuję na pewno :(

W najbliższym czasie powinnam dodać post o Kissboxie, gdyż udało mi się go zamówić, a ma do mnie dotrzeć już jutro :)

piątek, 6 stycznia 2012

Co dostałam od Mikołaja:)

Święta już minęły jakiś czas temu, ale mimo to pokażę Wam co z kosmetycznych rzeczy dostałam od św. Mikołaja pod choinkę:)

W tym roku nie dostałam zbyt wielu kosmetyków, jednak wszystkie prezenty były totalnie trafione :)



Róż z Inglota nr 72

Chciałam go już od dawna, jest to chłodny i jasny odcień. Bardzo ładnie wygląda na policzkach i raczej nie da się z nim przesadzić. Jest to jeden z moich ulubionych róży, zaraz obok True Match nr 145 z L'oreala :)


Tusz do rzęs L'oreal Million Lashes Extra Black


Nie dziwie się fenomenowi tego tuszu do rzęs po wypróbowaniu go pierwszy raz. Moje rzęsy są dłuższe, podkręcone i grubsze. Zdecydowanie kupię go jeszcze wiele razy. Używam na co dzień i nie widzę jego wad :)

Woda toaletowa Celine Dion Signature


Cudny i bardzo kobiecy zapach. Nie jest cukierkowo słodki, moim zdaniem najlepiej określa go słowo elegancki. Dla mnie idealny na dzień. Moi rodzice zawsze trafią w mój perfumowy gust  :)

Oprócz tego otrzymałam też od mojego faceta i rodziny:

-2 pierwsze tomy "Pieśni Lodu i Ognia" i książkę "Tabletka z krzyżykiem"
-bransoletkę,
-naszyjnik,
-mięciutki szlafrok z H&M, bluzkę z Reserved(taka jak na zdjęciu tylko pomarańczowo-szara) i szary podkoszulek,




-specjalną profilowaną poduszkę do krzesła, żebym już nie narzekała na bolący kręgosłup jak pracuję w domu :)
-pieniądze i słodycze.

Generalnie prezenty w tym roku były totalnie udane i w moim guście:) Wszystkie bardzo mnie cieszą i spełniają moje aktualne zachcianki kosmetyczno-biżuteryjno-książkowo-ubraniowe :)

A co Wy otrzymałyście na święta?

czwartek, 29 grudnia 2011

Moje postanowienia noworoczne :)

Witam!
Zastanawiacie się czasem nad tym w jaki sposób pragniecie nad sobą popracować w przyszłym roku? Przede mną wiele zmian, w tym mieszkaniowych i życiowych, więc staram się wprowadzić w życie dodatkowo kilka postanowień.

Kosmetyczne:
-nie kupuję już kolorówki!
-projekt denko przez cały rok :)
-sprzedaję lub wymieniam nieużywane i świeże kosmetyki,
-udam się na kurs wizażu i charakteryzacji :)

Ogólne:
-staram się bardziej doceniać siebie,
-szukam radości i szczęścia w drobiazgach,
-będę regularnie uprawiać sport,
-będę zażywać suplementy diety,
-zacznę bardziej oszczędzać, czyli nie wydawać tyle na kosmetyki :)
-zacznę dbać o zdrowie,
-będę się wysypiać,
-przestanę być takim pracoholikiem i znajdę więcej czasu dla siebie oraz najbliższych!

A jakie są Wasze postanowienia na rok 2012?



środa, 28 grudnia 2011

Preen Palette Urban Decay

Mój pierwszy kontakt z jakże osławioną firmą Urban Decay rozpoczął się od zakupu Preen Palette. Jest ona ponad połowę tańsza od Naked, więc wolałam najpierw zaznajomić się z tańszymi produktami UD zanim skuszę się na droższe.

Preen Palette kupiłam za około 80 złotych z wysyłką na allegro. W zestawie otrzymujemy paletkę 6 cieni, małą kredkę Zero w kolorze czarnym oraz miniaturkę słynnej bazy( 3,75ml).

Moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Podoba mi się design paletki, trochę folklorystyczny, ale  atrakcyjny dla oka. Poza tym cieszyły mnie dodatki w postaci bazy i kredki, ponieważ zawsze miałam ochotę ich spróbować.


Cienie:

Snatch- bardzo ładny jasny odcień. Nie jest moim ulubieńcem ze względu na duże drobiny brokatu :(
Mildew- piękna zieleń, którą pokochałam od pierwszego momentu :)
Flash- dosyć jasny fiolet.
Painkiller- również jasny błękit.
Smog- mój zdecydowany ulubieniec, często łączę go z cieniem Toast i to wystarcza na cały makijaż oka.
Toast- cudny kolorek, często go stosuję.

Generalnie jestem zachwycona jakością oraz trwałością cieni. Dla mnie pobiły MACa na głowę i szybko zdecydowałam się na kupno Naked. Są one perłowe w głównej mierze. Brakuje mi trochę matów, ale to mam z Inglota, więc jakoś przeżyję :)
Zdecydowanie polecam wszystkim Preen Palette, jeżeli chcecie wypróbować cienie UD, a nie chcecie wydawać dramatycznych sum na słynną Naked.
Ja na Preen Palette się nie zawiodłam :)



sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt!



Kochane Dziewczyny!
Dzisiaj chciałam Wam życzyć wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących Świat Bożego Narodzenia.
Przede wszystkim zdrowia, miłości oraz spełniania swoich marzeń w nadchodzącym roku!
Jeszcze raz wesołych, ciepłych i rodzinnych Świąt!!





niedziela, 11 grudnia 2011

Mój sposób na OCM

Zapewne wiele z Was słyszało o metodzie oczyszczania twarzy olejami, zwaną też w skrócie OCM. Dziewczyny na Youtube i blogach wychwalały ją pod niebiosa. Ja byłam do niej bardzo sceptycznie nastawiona, nie tyle ze względu na to, że mam tłustą skórę, lecz z powodu braku miłości do olejów wszelkiej maści. Ich tłusta konsystencja nie przemawia do mnie. Pewnego razu kiedy żel Normaderm przesuszył mi skórę twarzy stwierdziłam, że nic nie stracę jeżeli spróbuję OCM.


Wczoraj skończyłam 100 ml mieszanki olejów, więc mogę podsumować jak to wygląda po miesiącu użytkowania. Po pierwsze nie wiedziałam, że sprawi mi to tak ogromną przyjemność. Bardzo polubiłam moment nakładania olejku i automasażu twarzy. 
Do zmywania mieszanki nie używam ściereczki muślinowej ani ręczniczka. Sprawiało mi to zbyt dużo zachodu, a ja cierpię na notoryczny brak czasu, więc wybrałam szybsze rozwiązanie. Jest nim gąbeczka, którą można dostać w każdej drogerii, w Rossmannie kosztuje trochę ponad 3 zł. Łatwo ją umyć i bardzo dobrze zmywa olej z twarzy.



Demakijaż za pomocą mieszanki olejowej sprawił, że moja skóra jest rozświetlona, bardziej zdrowa, a co więcej nie pojawia się na niej tyle wyprysków co zwykle. Jestem zachwycona OCM i na pewno będę kontynuować tę metodę :) Przede mną jeszcze wiele kombinacji olejów, na chwilę obecną moja mieszanka to olej rycynowy, olej z wiesiołka, oliwka, olej z rybek do twarzy, które można kupić w Rossmannie. Taki skład nie przesusza mi cery, a co więcej świetnie zmywa nawet tusz czy podkład.

Polecam spróbować jak OCM działa na własnej skórze :) Próbowałyście tej metody? Jak wyglądają wasze mieszanki?