piątek, 30 sierpnia 2013

10 inspirujących piosenek na koniec lata

Taki wpis chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Dziś zapraszam Was do zapoznania się z kilkoma moimi ulubionymi piosenkami, których słucham ostatnio. Piszcie czego wy aktualnie słuchacie :) Nastawiam się już na odrobinę jesienne i melancholijne klimaty, ale chętnie zapoznam się z różnymi propozycjami.


1. Radioactive- Imagine Dragons
Ta piosenka jest ze mną od listopada 2012 roku i nadal jest moją ulubioną. Polecam każdemu, kawałek dobrej i motywującej muzyki.



2. John Newman- Love me again
Pełna energii i uroku piosenka, która wciągnęła mnie od pierwszych brzmień. Plus za zaskakujące zakończenie teledysku, jego klimat i taniec.



3. Delilah- Strong for me
Co tu dużo mówić, takie coś mi w duszy gra. Brawa dla autora tego nieoficjalnego filmiku za idealne dopasowanie go do piosenki :)



4. Bastille feat Ella- No Angels
Jedna z piosenek Bastille z serii coverów. Ta przypadła mi do gustu ze względu na muzykę, tekst jest błahy, ale sam kawałek świetny. No i oczywiście wstawka z "Psychozy" na samym początku również przyczynia się do mojej całościowej oceny :)



5. Agnes Obel- The Curse
Nowość, ale za to jaka klimatyczna, jesienna i melancholijna. Jestem totalnie zakochana w tej piosence :)



6. Kings of Leon- Back Down South
Ta piosenka kojarzy mi się z zachodem słońca i końcem lata. Idealna na tę porę!



7. Mumford and Sons- Hopeless Wanderer
Nie mogło zabraknąć tego zespołu na liście moich ulubieńców. Co tu dużo mówić, jak większość ich piosenek- kawał dobrej muzyki!



8. Mela Koteluk- Dlaczego drzewa nie mówią nic
Pierwsza piosenka boskiej Meli, którą miałam przyjemność słuchać. Ostatnio byłam na jej koncercie i na żywo jest jeszcze lepsza! Generalnie polecam wszystkie utwory tej artystki za muzykę oraz przesłanie:)



9. Dawid Podsiadło- And I
Piosenka z debiutanckiej płyty. Długo nie rozumiałam zachwytów nad jego śpiewaniem dopóki nie przesłuchałam kilku kawałków z tego krążka. Uwielbiam i polecam :)



10. Kari - Eyes Like Fire
Odkrycie sprzed kilku dni. Na pewno z chęcią będę słuchać innych jej piosenek :)


czwartek, 22 sierpnia 2013

Niezależność- pusty frazes?

Mam nadzieję, że podoba wam się nowy adres bloga i szata graficzna, która de facto nadal jest na etapie zmian. Teraz to czas przejściowy :) To tyle ze słów wstępu. Jako że tematyka bloga została zmieniona mam dziś kilka przemyśleń, którymi chcę się z wami podzielić.

Niezależność dla mnie

Nie da się ukryć, że coraz częściej słyszy się o wolności i niezależności. To stało się po prostu modne. Tak, każdy dąży do bycia wolnym i niezależnym, ale w moim otoczeniu najczęściej kończy się to tylko i wyłącznie na mówieniu o tym jakim się jest. Kiedy na pierwszym roku studiów na jednym z bardziej uznanych i jakby nie było ciężkich kierunków zaczęłam pracować nie w zawodzie. Zaczęłam pisać i szlifować swój warsztat pisarski, dzięki czemu koniec końców już od kilku lat zarabiam właśnie w ten sposób. 

Nie zapomnę jak wiele osób śmiało się ze mnie albo mówiło, że zajmuję się czymś tak błahym w porównaniu do kierunku, na którym byłam. Tylko, że dla mnie liczyła się wolność w spełnianiu marzeń i zupełna niezależność finansowa, co też udało mi się osiągnąć. Cała banda szyderców co jakiś czas kiwała smutno głowami ze złośliwym uśmieszkiem na ustach, ale to ja mogłam sobie pozwolić na co chciałam bez proszenia kogokolwiek o cokolwiek. Wakacje, sukienka, szminka za 100 zł- to była moja sprawa w jaki sposób i na co wydawałam swoje pieniądze. Wtedy też poczułam, że niezależność jest tym na co długo czekałam. Pierwsze podrygi w tej kwestii wymagały ode mnie samozaparcia, ale od wielu lat pracuję nad tym, aby polegać na sobie i owocach swojej pracy.

www.flickr.com/photos/akujur5/

Teraz często słyszę o tym jak po studiach ciężko jest znaleźć pracę i widzę ile osób nadal żyje na garnuszku rodziców. Mało kto próbuje to zmienić. Często pytam ich czy nie chcieliby sami decydować o sobie i nie musieć się na nikogo oglądać. Wbrew pozorom ludziom wygodnie jest być zależnym, odpada wtedy część problemów związana z podejmowaniem trudnych decyzji, a często także kwestie chwilowych zawahań  finansowych.

Mój dobry znajomy kiedyś podczas egzystencjalnej rozmowy o życiu i śmierci powiedział, że niezależność kosztuje brak stabilności. I zdecydowanie się z tym zgadzam. Niemniej jednak jest to cena, którą chcę płacić za wolność wyboru i możliwość swobodnego decydowania o swoim losie.

Nie od razu Rzym zbudowano...

Trzeba sobie też zadać pytanie czy proces dochodzenia do niezależności kiedykolwiek się kończy? Dla mnie to ciągła praca nad własną niezależnością i potrzebami, ponieważ warunki zmieniają się wraz z kolejnymi latami, a także nasza sytuacja życiowa ulega zmianie.

Dopiero budując swoją niezależność od podstaw, licząc się z własnymi potrzebami i dążąc do wolności możemy budować współzależność oraz relacje z innymi ludźmi. Szanując siebie i swoje oczekiwania, nauczymy się też szanować innych, a także ich poglądy. Dla mnie to jeden z istotniejszych aspektów mojego życia i samorozwoju, dlatego dużą uwagę przykładam do budowania własnej niezależności, a równocześnie różnego rodzaju relacji międzyludzkich. Psychiczne uzależnienia czy zbyt silna zależność od drugiej osoby brzmią dla mnie złowieszczo, więc unikam ich jak mogę. Na szczęście widzę już coraz więcej osób, które zaczynają sobie cenić taką ścieżkę życiową i uczą się polegać na sobie bez opierania się ciągle na innych osobach.

A wy co sądzicie na ten temat? Sami jesteście niezależni? 
Przyznam szczerze, że wasze odpowiedzi mnie nurtują, ponieważ to zagadnienie jest mi szczególnie bliskie :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

A jednak.... Jak córka marnotrawna :)

Postanowiłam wrócić do mojego biednego i opuszczonego bloga. Tym razem jednak postanowiłam zmienić jego tematykę, bo nie mam motywacji do pisania w kółko o kosmetykach. Myślę, że pojawią się tutaj notki z życia codziennego, moich przemyśleń, trochę mody i kosmetyków, motywacji, designu czy zarządzania czasem. Ot, taki kolejny lifestylowy blog :)

Mam nadzieję, że konwencja przypadnie wam do gustu :)

Tymczasem serdecznie zapraszam innych blogerów na BAM Bloggers and Authors Meet up pod koniec września w Krakowie, który organizowany jest przez Edytę z wszystkim dobrze znanego bloga- Life Skills Academy! Myślę, że będzie inspirująco!


piątek, 25 maja 2012

Moja ulubiona letnia szminka

Dziś chciałam Wam przedstawić moje niedawne odkrycie- pomadkę do ust Maybelline o numerze 430 Sweet Nectarine.


Jest to odcień ciemnej brzoskwini z maleńkimi drobinkami i połyskiem. Nadaje ustom delikatny kolor, który jest półtransparentny, utrzymuje się bardzo przeciętnie, ma bardzo ładny, trochę waniliowy zapach. Odcień pomadki doskonale ożywia karnację i sprawia, że jest ona bardzo rozpromieniona. Uwielbiam ten efekt i odkąd tylko zakupiłam tę szminkę nie mogę się z nią rozstać :)


Myślę, że będzie idealnie współgrać z trochę opaloną cerą. Nie podkreśla żółtości zębów, jest lśniąca, ale nie daje efektu mokrych ust. Myślę, że jest to całkiem niezła propozycja na letnie wyjścia.


Jakie są Wasze ulubione letnie pomadki?

środa, 23 maja 2012

Fajna oferta :)

Dziś byłam w kiosku i patrzcie co upolowałam :) Czerwcową gazetę Uroda z dodatkiem- mleczkiem do ciała z Bielendy za 5,50! Może komuś przyda się ta informacja :)


sobota, 19 maja 2012

Kosmetyki z Azji

Wczoraj przyszła do mnie paczka azjatyckich kosmetyków! Zaczęłam korzystać z eBay.pl i oczywiście poszalałam:) Zamówiłam sobie maseczkę Tomatox Tony Moly, BB Cream Peach Sake Pore Skin Food oraz filtr do twarzy The Face Shop, przesyłka była darmowa. W sumie po około 10 dniach paczka już była u mnie, zatem czas przesyłki też mi odpowiada:)

Zabieram się za testy, recenzje niebawem :)




Popatrzcie jaką uroczą karteczkę(ręcznie wypisaną!) dostałam od koreańskiego sprzedawcy :) Bardzo miły gest!

wtorek, 14 lutego 2012

Kissbox!

To mój pierwszy Kissbox, więc byłam bardzo podekscytowana! Dosłownie przed dziesięcioma minutami zapukał do mnie kurier i przyniósł pudełko!







Bardzo podobają mi się produkty, które otrzymałam, zwłaszcza krem z kwasami z BANDI. Zawsze chciałam spróbować kosmetyk tej firmy, więc będę miała do tego okazję.
Kremik do rąk i stóp Hudosit z pewnością świetnie sprawdzi się do torebki.
Jestem pozytywnie zaskoczona próbką szamponu, odżywki i serum Johna Frieda, ponieważ są dopasowane do mojego typu włosów.
Olejek Amargan również będzie testowany z przyjemnością :) Cieszyłam się na kolorówkę IsaDory, ALE okazuje się, że tusz ma końcowe 3 miesiące ważności, a błyszczyk jest sporo przeterminowany :/

Nie będę rozstrzygać kto jest winny, ale wydaje mi się, że Kissbox ma ciężkie początki. Pominę fakt zamieszania z zamawianiem, który moim zdaniem był efektem niedopatrzenia, ale daty ważności kosmetyków to dla mnie podstawowa kwestia. Błyszczyk został wyprodukowany 6 lat temu, a tusz 3 lata temu. Sama bym takich produktów sobie nie kupiła, nawet w niskiej cenie, więc tym bardziej przykro, że się tak stało.
Liczę na jakąś odezwę ze strony Kissboxa lub oficjalny komunikat w tej sprawie, ponieważ sprawa jest nieprzyjemna.

A co Wy sądzicie o całej tej sprawie? Zniechęca Was to do zamawiania Kissboxa? Mnie szczerze mówiąc odrobinę tak, ponieważ świeżość kosmetyków to podstawowa kwestia moim zdaniem!